Dlaczego przedsiębiorstwa są destrukcyjne? Postscriptum

Zarząd sprawujący swoją funkcję w krótkim okresie i inwestorzy krótkoterminowi, chcą uzyskać szybko zwiększenie wyceny, kosztem wyceny w dalszym okresie. Monopol to najefektywniejsza droga do osiągnięcia tego celu. Jednocześnie jest to wymierny ubytek dla całej gospodarki, nie tylko ze względu na nieefektywne dostarczanie towarów i usług, po zawyżonych cenach. Strata jest również po stronie opóźniania tworzenia i wdrażania innowacji, co potęguje efekt nieefektywności i docelowo powoduje destrukcję systemu.

Warto również zwrócić uwagę, iż wraz ze wzrostem organizacji, spadają możliwości przeprowadzania głębokich zmian, kierowania nim. Przerośnięta biurokracja jest możliwa do utrzymania jedynie dzięki efekcie skali i sztucznie zawyżonej marży. Drogą w takim przypadku jest nic innego jak jedynie monopol.

***

Ludzie w dużej części przypadków mają niepohamowane żądze, ciągle chcą więcej. Odróżnia nas to od zwierząt, które przejawiają aktywność w związku z brakiem podstawowych czynników pozwalającym im zapewnić przedłużenie swojego gatunku. Proces ewolucji pozwolił ludziom podporządkować sobie cały świat zwierzęcy. Jedynie człowiek wykazuje ciągły apetyt rozwoju, dogłębnego poznania swojego otoczenia. Ten zbiór cech ma niewątpliwie swoje odniesienie do tworzenia i zarządzania przedsiębiorstwami, rozumianymi jako zbiór osób decyzyjnych zarządzających wartościami materialnymi i niematerialnymi w ramach organizacji. Przedsiębiorstwo działa egoistycznie i kieruje się rozsiewaniem swojego „kodu genetycznego” we wszystkich możliwych kierunkach. Gdyby nie ograniczoność tych kierunków, to proces ten mógłby trwać w nieskończoność, ponieważ nie wiąże się z nim pojęcie sytości, zaspokojenia. Dodatkowo proces ten z biegiem czasu musi nabierać na sile aby osoby decyzyjne mogły odczuć zwiększenie poziomu szczęścia (1).

Zastrzeżenie: powyższe tezy nie zostały zrecenzowane oraz zweryfikowane empirycznie. Należy traktować je jako osobistą opinię autora.

Bibliografia

1) badania zespołu Daniel W. Sacks, Betsey Stevenson i Justin Wolfers, Institute for the Study of Labor (IZA), Bonn, źródło: http://kariera.pb.pl/2959121,7169,pieniadze-jednak-daja-szczescie

Dlaczego przedsiębiorstwa są destrukcyjne? cz. 2

Destrukcja, moim zdaniem, wynika z kilku nakładających się czynników. Przyczyną wystąpienia tych czynników jest dążenie do uzyskania najkorzystniejszego stosunku poświęconego wysiłku przez dużą część osób decyzyjnych (udziałowców, zarządzających), do otrzymanej wartości przedsiębiorstwa, w czasie teraźniejszym. Pierwotna przyczyna jest całkowicie racjonalna i usprawiedliwiona. Przebieg procesu skażony jest jednak ludzkimi przypadłościami wynikającymi ze sfery psychicznej.

Dostrzegam cztery czynniki powiązane z poświęceniem wysiłku – w subiektywnej ocenie osób decyzyjnych – i uzyskiwaną wyceną przedsiębiorstwa, które prowadzą do zburzenia wcześniej powstałej struktury:

1) Zakrzywienie przy dyskontowanie przyszłych przepływów finansowych

Czym strumień przepływu pieniężnego występuje później, tym dla dzisiejszej wyceny jest on mniej znaczący. Ze względu na koszt kapitału i oczekiwaną stopę zwrotu preferuje się przepływy występujące wcześniej niż później. Jest to właściwe. Niewłaściwe jest, kiedy wkracza w to czynnik ludzki – gdy chcemy aby uzyskiwane przez nas stopy zwrotu z zainwestowanego kapitału, z czasem rosły, nieprzerwanie, w nieskończoność. Skoro zarobiliśmy w tym roku 12%, to chcemy w przyszłym roku uzyskać lepszą stopę zwrotu i zarobić na przykład 13%. Efekt procentu składanego to za mało, musi rosnąć nominalna stopa zwrotu. Pozwoliłoby to zarządzającym, w tym inwestorom, jeszcze przed zanotowaniem dochodu odczuć możliwości zwiększenia konsumpcji.

Ze względu na ludzką psychikę, rośnie dyskontowanie okresów późniejszych (maleje współczynnik dyskontowy dotyczący okresów późniejszych). Późniejsze przepływy są jeszcze mniej znaczące, niż wynika to z dyskontowania liniowego, co oznacza, że stosunkowo rośnie istotność przepływów finansowych w bliższych okresach. Dodatkowo, efekt ten jest potęgowany przez wzrost w późniejszych okresach niepewności osiągnięcia prognozowanych przepływów.

W efekcie zarządzający i udziałowcy skupiają się na najbliższych latach, chcąc maksymalnie „podkręcić” obroty w tych okresach, w mniejszym stopniu interesując się dalszą przyszłością. Jednocześnie chcą w dalszych okresach otrzymywać wyższe stopy zwrotu z zainwestowanego kapitału, co doprowadza do spirali pogoni za zyskiem. Prowadzi to do praktyk monopolistycznych, które w perspektywie nieskończoności muszą doprowadzić do efektu przeciwnego – zmniejszenia efektywności, zmniejszenia dochodów i wyceny przedsiębiorstwa. Chciwość w dłuższym okresie nie jest dobra.

2) Obrona usychającej gałęzi

W przypadku powstawania w przedsiębiorstwie, lub poza nim, innowacji, szczególnie innowacji zmieniającej dotychczasowy trend rozwoju (określenie użyte przez C.M. Christensena), mogą ucierpieć dotychczasowe obszary działalności, które tworzyły największe przepływy finansowe. W przypadku rozwijania nowych technologii lub modeli biznesowych, wyniki aktualnych i przyszłych okresów obarczone byłyby kosztami tych działań. Dodatkowo zmniejszeniu musiałyby ulec obroty dostarczane przez działalność wypieraną przez innowację. W efekcie obniżeniu uległaby zyskowność w najbliższych okresach, które mają największą wagę w wycenie przedsiębiorstwa. Wycena przedsiębiorstwa pozytywnie uwzględniałaby możliwości wdrożenia innowacji, ale zbyt słabo, aby w czasie teraźniejszym dać impuls do wprowadzenia zmian przez osoby zarządzające. Jest to tym silniejsze, im nasza usychająca gałąź jest istotniejsza, oraz ma dłuższe tradycje w strukturach przedsiębiorstwa. W interesie osób zarządzających jest więc ignorować innowację lub się jej wręcz przeciwstawiać. Najefektywniejszym rozwiązaniem byłoby zakłócenie wolnego rynku, przez blokowanie wszystkich inicjatyw mogących zmienić dotychczasowy stan rzeczy. Dodatkowo, w zarządach firm borykających się z istnieniem usychającej gałęzi, pojawia się silne negatywne napięcie, związane z perspektywą rozpoczęcia całkowicie nowej działalności. Napięcie to jest wywołane „zasiedzeniem” w dotychczasowym środowisku, koniecznością wzmożonej pracy, działaniem w znacznie bardziej ryzykownym otoczeniu, które trudniej oceniać i znacznie trudniej poruszać się w nim stosując uproszczenia myślowe. Przedsiębiorstwo o ustabilizowanej pozycji jest zmuszane do intensywniejszej pracy, w zamian za obronę swojej pozycji lub stosunkowo niewielką jej poprawę. Negatywnie odbija się to na postrzeganie stosunku poniesionego wysiłku, do osiągniętej wyceny firmy.

3) Urojenia, których katalizatorem jest aktywność „przestrzeni całkowitej niepewności”

Inwestorzy i zarządzający w odniesieniu do przestrzeni cechującej się całkowitą niepewnością, albo ją ignorują, albo panicznie przeceniają. W ramach tej przestrzeni znajduje się niepewność dotycząca możliwości stworzenia, lub wręcz już istnienia innowacji, która dotkliwie uderza w aktualną działalność przedsiębiorstwa. Jest to niedoceniane przez osoby decyzyjne i uważane za czynnik, którego nie da się zidentyfikować. Nie wpływa więc on w znaczący sposób na wyceną przedsiębiorstwa, co powoduje mniejsze nastawienie na tworzenie innowacji zmieniających dotychczasowy trend rozwoju. Zamiast tego wybierana jest opcja bazowania na mniejszej ingerencji w aktualną technologię i model biznesowy, co pozwala generować wyższe przepływy w bliższych okresach. W związku z brakiem możliwości oceny zjawiska, powstaje urojenie, iż tego zjawiska nie ma.

Możliwe są również urojenia w przeciwną stronę. W momencie gdy osoby decyzyjne otrzymują bezpośredni impuls, mówiący o wystąpieniu czarnego łabędzie uderzającego w ich core business, wpadają w skrajny pesymizm, co wpływa na ich dalsze działania. Szybko przeceniają przestrzeń całkowitej niepewności i rysują katastroficzne scenariusze. Taki efekt może być również destrukcyjny w sytuacji wystąpienia na szerszą skalę.

Na intensywność urojeń wpływ ma charakterystyka psychologiczna osób decyzyjnych. Wśród osób kreatywnych oraz cechujących się wysokim poziomem inteligencji częściej występują choroby psychiczne (1, 2). Ma to wypływ nie tylko na możliwość występowania urojeń, ale również m.in. na poziom uczciwości i pohamowania żądz.

4) Kanibalizm grupy broniącej się przed monopolistą

W sytuacji gdy jeden podmiot wychodzi na prowadzenie wśród innych graczy rynkowych, grupa broniąca się przed potencjalnym monopolistą zachowuje się w sposób autodestrukcyjny, co prowadzi do zniszczenia wolnego rynku. Przy braku zmowy wśród podmiotów mniejszych od przedsiębiorstwa wychodzącego na pozycję lidera, grupa broniąca się przed przyszłym monopolistą, zamiast atakować jego pozycję, atakuje siebie nawzajem. Przyczyną takiego działania jest to, iż łatwiej atakować mniejszego konkurenta, bliższego swojemu rozmiarowi, niż konkurenta znacząco większego. Uszczknięcie w taki sposób części rynku w krótkim i średnim okresie pozytywnie wpływa na wyniki firmy (perspektywa długoterminowa rozumiana jako przedział od kilku-kilkunastu lat do nieskończoności). Taka strategia wiąże się z mniejszymi nakładami i początkowo z lepszymi wynikami ekonomicznymi. Takie przetasowanie jest korzystne również dla lidera, który może w ten sposób umocnić swoją pozycję.

W efekcie dochodzi do stworzenia przez jeden podmiot monopolu. Atak na lidera rynku byłby jedynie skuteczny przy wspólnym i skoordynowanym działaniu pozostałych graczy rynkowych. Taki przypadek jednak wykluczamy, ponieważ zakładamy, iż nie dochodzi do zmowy zakłócającej działanie rynkowe.

Bibliografia

1.  Badania pod przewodnictwem prof. Seth Granta, uniwersytet w Edynburgu, źródło:  - http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114885,12976333,Naukowcy__Choroby_psychiczne_to_cena_wysokiej_inteligencji.html;

2. badania pod przewodnictwem dr Simona Kyagi, Karolinska Institutet, źródło: http://www.polskieradio.pl/23/266/Artykul/711247,Kreatywnosc-moze-miec-zwiazek-z-choroba-psychiczna

Dlaczego przedsiębiorstwa są destrukcyjne? cz. 1

Pierwszy wpis na moim blogu postanowiłem poświęcić efekcie destrukcyjnym przedsiębiorstw. Dlaczego właśnie wybrałem to zagadnienie? Cytując Schumpetera:

Przedstawiany zwykle problem sprowadza się do tego, jak kapitalizm zarządza istniejącymi strukturami, podczas gdy tak naprawdę jest istotne, w jaki sposób kapitalizm tworzy te struktury, żeby je następnie zburzyć.

Mechanizm destrukcji odnoszę, po pierwsze, do szerokiego środowiska gospodarczego, a po drugie, do samego istnienia jednostki gospodarczej. Pierwsza płaszczyzna dotyczy wpływu jednostki m.in. na konkurentów (wolny rynek), rozwój technologiczny (innowacje), organizacyjny, państwo i społeczeństwo. Druga płaszczyzna to funkcjonowanie i rozwój danego przedsiębiorstwa. Jądrem całości są osoby decyzyjne w danej jednostce gospodarczej, które decydują lub wpływają na kierunek jej strategii. Uważam, iż odpowiedzi należy poszukiwać w umysłach tych osób.

Do osób decyzyjnych zaliczam top management, średni i niższy szczebel kierowniczy, radę nadzorczą, właścicieli, współudziałowców firmy (inwestorów). Dodatkowo do tej grupy można by włączyć pracowników instytucji finansowych, którzy kreują trendy inwestycyjne, wpływają na tworzenie mechanizmów inwestycyjnych, rekomendują inwestycje.

Osoby decyzyjne nieustannie zmierzają się z ujarzmieniem różnego rodzaju ryzyka. Podstawowym ryzykiem przedsiębiorstwa w kapitalizmie jest niepewność co do zasadności jego istnienia w aktualnej formie. Jest to podstawa, wyjście do wszystkiego innego. Czy model biznesowy przedsiębiorstwa, w danej chwili, jest właściwy, uzasadniony ekonomicznie i możliwie efektywny. Czy aktualne działania pozwalają na przetrwanie i rozwój tej struktury w bliższych i dalszych okresach. Miernikiem tej przestrzeni jest aktualna wycena przedsiębiorstwa w porównaniu do wycen historycznych.

Aktualna wycena opiera się na grze rynkowej, której szkieletem są wartości ekonomiczne i ocena ryzyka. W ocenie wartości przedsiębiorstwa odchodzi się od wycen opartych na wartości księgowej, czy aktualnego zysku, choć są one w wielu przypadkach przydatne. Crème de la crème dokonywania wycen polega na ocenie przyszłych zysków, przepływów finansowych, oraz oceny prawdopodobieństwa ich wystąpienia (ryzyka nie zrealizowania prognoz), ewentualnie wystąpienia innych scenariuszy (gorszych i lepszych). Przykładem dokonywanie takiej wyceny jest metoda DCF. W procesie tym można wspierać się porównywaniem do innych podobnych przedsiębiorstw. Wycena przedsiębiorstwa daje bezpośrednie bodźce nie tylko dla inwestorów, ale wszystkich osób zarządzających.

Na jakiej pozycji jest w takim razie zarząd i pozostała kadra kierownicza w odniesieniu do opisanego powyżej ryzyka? Najczęściej są oni rozliczani za aktualne wyniki sprzedaży lub osiągane zyski. Są to jasne i proste mierniki, które nie stwarzają problemów interpretacyjnych w procesie motywacji. Rzadkością jest miernik oparty na wycenie przedsiębiorstwa, ponieważ często trudno taką wycenę uzyskiwać, a jeśli już możemy to zrobić, to w większości przypadków uzyskiwane wyceny są niedoszacowane lub przeszacowane. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że na wycenę przedsiębiorstwa może wpływać sam zarząd, tworząc nierealne prognozy wyników. Dodajmy, zarząd, który swoją rolę będzie odgrywać znacznie krócej, niż część inwestorów, których strategię inwestycyjną można scharakteryzować jako długoterminową. Czy w efekcie kierownictwo przedsiębiorstwa i inwestorzy mają różne cele? Co w przypadku gdy zarząd i inwestorzy to ta sama osoba lub grupa osób?

Sytuacją wyjątkową i skrajną jest przypadek, gdy zarząd spółki ze względu na zbyt rozproszony lub nieporadny akcjonariat ma pełną decyzyjność i możliwość wręcz rozgrabienia przedsiębiorstwa. W innych przypadkach cele kierownictwa oraz udziałowców są dość bliskie. Celem tym jest prywatny monopol, lub inna forma zakłócenia wolnej konkurencji. Firmy z zarządem najemnym, w tym przypadku, nie różnią się wiele od przedsiębiorstw z zarządem w postaci właścicieli. Celem powstania i rozwoju jednostki gospodarczej jest zlikwidowanie konkurencji, uzyskanie monopolu w danej branży, a następnie monopoli w kolejnych branżach. Prowadzi to do pełnego zniszczenia na płaszczyźnie szerokiego otoczenia i samego istnienia jednostki gospodarczej. Dochodzi w ten sposób do całkowitego zatracenia systemu wolnorynkowego.